wtorek, 28 czerwca 2011

Open'er, dzień pierwszy

Tegoroczna edycja Heineken Open’er Festival rozpocznie się 30. czerwca i to właśnie ta data  przejdzie do historii jako dzień pierwszego w Polsce koncertu zespołu Coldplay. Co jednak oprócz występu angielskiej grupy przygotował Mikołaj Ziółkowski na pierwszy dzień  festiwalu?

Najbardziej zagorzali fani muzyki mogą pojawić się na polu już o 16.30. Właśnie o tej porze w Alter Space rozpocznie się projekcja filmu dokumentalnego Open’er Generation stworzonego z osobistych materiałów nadesłanych przez stałych i mniej stałych, przeciętnych i mniej przeciętnych bywalców festiwalu w czasie dziesięciu lat jego istnienia.

Największe sceny otworzą swe podwoje niedługo później – już o 17.00 w Tent Stage pojawi się Marcelina – oryginalna wokalistka, które twórczość przedstawia połączenie bluesa, jazzu i soulu. Polski akcent zagości również na Main Stage’u – tutaj o 18.00 zaprezentuje się, znany dobrze szerszej publiczności i wielokrotnie nominowany do nagrody Paszporty Polityki, zespół Pustki. Po nim na scenę wyjdzie The National. Ta nowojorska grupa, mimo że odwiedza nasz kraj po raz kolejny, jest jednym z najjaśniejszych punktów tegorocznego line-up’u. 

Niestety, inny fantastyczny skład - The Twilight Singers, rozpoczyna w Namiocie swój występ o 19:00 - dla wielu zaowocuje to niemałym dylematem i prawdopodobnie szaleńczym biegiem tam i z powrotem. Dwie godziny później zastąpią ich, miejmy nadzieje, że godnie, Two Door Cinema Club, którzy będą mieli szansę zaprezentować materiał ze swojej debiutanckiej płyty i udowodnić, że znacznie różnią się od Jonas Brothers, do których nie omieszkał ich porównać mój osobisty kolega. Mimo iż się z nim nie zgadzam, potrafię zrozumieć, że ten wesoły gitarowy rock, w zasadzie rock’czek nie musi wszystkim przypaść do gustu.



W czasie gdy na Tent Stage prezentować się będzie nowicjusz, na Main Stage o godzinie 22.00 pojawi się stary wyjadacz - zdecydowany headliner dnia, a dla niektórych pewnie i całej tegorocznej edycji – Coldplay. Wiadomo, Chrisa Martina i spółki nie trzeba nikomu przedstawiać. Jedni popędzą pod scenę osiem godzin wcześniej, by w czasie koncertu zbudować ścianę płaczu; inni – ominą takie przeboje jak  In my place czy najnowsze Every teardrop is a waterfall szerokim łukiem, psiocząc, ze to wszystko brzmi jak angielskie Feel. Ci drudzy mogą udać się na przykład do Namiotu, w którym od 23.00 o oprawę muzyczną zadba nie-już-tak-słodki-i-młodziutki jednak wciąż utalentowany i przyjemny w odbiorze Paolo Nutini.

Na zakończenie pierwszego dnia, a właściwie już na początek kolejnego, bo równo o 00:00, swoje konsole wyciągną Simian Mobile Disco, którzy postarają się o to, by tysiące osób mogło bez oporów dać się ponieść najlepszym bitom. O ich setlistę nie trzeba się raczej obawiać – James Ford, wchodzący w skład tego duetu, należy raczej do imprezowych pewniaków. Dla fanów czegoś nieco lżejszego śmiało na dobry sen można polecić Tent Stage i lekko psychodeliczne, jednak bardzo elektryzujące utwory Caribou, które zaprezentowane zostaną tam o 1:00 przez ukrywającego się pod tym pseudonimem Daniela Snaitha.

W ramach budowania frekwencji także na mniejszych scenach i propagowania rodzimych artystów,  warto wspomnieć o koncercie Enej rozpoczynającym się o 20.30 na World Stage. O tej samej porze wybrać się można również do Alter Space – tam zaprezentuje się Tides From Nebula, młoda post-rockowa polska grupa.

Jak widać, 30. czerwca obfituje w dość porządne muzyczne wrażenia (chodź, jak zwykle, pewnie nie dla wszystkich). Czy to zapowiedź poziomu reszty festiwalu, czy tylko cisza przed burzą? A może postanowiono wystrzelać cały magazynek już pierwszego dnia? No cóż, wystarczy spojrzeć na oficjalny line-up i samemu się przekonać.

Martyna Stefańska

1 komentarz:

  1. nie już taki słodziutki i młodziutki - heh. :D :D WCAAAALEEE

    OdpowiedzUsuń